środa, 9 września 2015

Jeremi Przybora - Odjadę z tego peronu za parę krótkich lat

Odjadę z tego peronu za parę krótkich lat,
gdy jesień płachtą czerwoną do drogi da mi znak.
Z niedużym wsiądę bagażem do jednej z  pierwszych klas,
bo będę już dygnitarzem lub ulubieńcem mas.
Nie będzie za mną źrenic patrzących z żalem w dal.
To dobrze, bo mnie nic nie będzie jechać żal.

Odjadę z tego peronu w jesienny, chłodny świat –
w tę podróż tak wymarzoną, o której śnię od lat.
Czas trochę będzie się dłużył, choć wokół piękna wieś,
bo będzie mnie z tej podróży ktoś oczekiwał gdzieś.
Lecz jakoś sobie skrócę i dopasuję czas.
Poczytam coś, ponucę, przekąszę co i raz.

Odjadę z tego peronu za parę krótkich lat,
gdy jesień złoto z jesionów wytopi akurat.
Na małą po mnie stacyjkę dziewczyna wyjdzie, co
dziewczęta inne to przy niej zupełnie zwykłe są.
Bukiecik da mi kwiatków, czym wzruszy mnie do łez,
i cicho szepnie: ”Dziadku, to fajnie, żeś już jest”

Jeremi Przybora Divertimento, op 2, "Podróżni" wrzesień 1966

Josif Brodski - Szkoda,że cię tu nie ma, szkoda, kochanie

"Piosenka"

Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Siedziałabyś na sofie,
ja - na dywanie.
Chustka byłaby twoja,
moja - kapiąca łza.
Albo może na odwrót:
płacz ty - pociecha - ja.

Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Prowadząc wóz, dłoń kładłbym
na twym kolanie,
udając, że je mylę
z dźwignią, gdy zmieniam bieg.
Wabiłby nas nieznany
lub właśnie znany brzeg.

Szkoda, że cię tu nie ma,
szkoda, kochanie.
Srebrny księżyc na czarnym
nieba ekranie
na przekór astronomom
oddawałbym co noc
na żeton na automat,
by usłyszeć twój głos.

Szkoda, że cię tu nie ma,
na tej półkuli -
myślę, siedząc na ganku w letniej koszuli
i z puszką "Heinekena".
Zmierzch. Krzyk mew. Liści szmer.
Co za zysk z zapomnienia,
jeśli tuż po nim - śmierć?


Josif Brodski (1940-1996) laureat Nagrody Nobla za rok 1987

Julian Tuwim - Garbus

"Garbus"

Piękne krawaty,
Lecz cóż mi po nich, kiedy jestem garbaty?

W tym, w paski srebrne,
Byłoby mi do twarzy,
Ale daremnie:
I tak go nikt nie zauważy.

Choćby był z tęczy,
Choćby z papuzich był barw,
Nikt nie powie; "Jaki śliczny krawat!"
Każdy powie: "Jaki straszny garb!"

Mnie trzeba szarfy długiej,
Najcudniejszej z szarf!
Zawiążę ją tak pięknie,
Że mnie nie poznacie!
- Ach!ach! - szepniecie -
Jaki garb!
Ale ... dlaczego pan wisi na krawacie?


"Imię"

Moje życie miało imię,
Imię jasne jak konwalie pierwsze
rwane w trawie błyszczącej o świcie
przez lilijne szopenowe ręce

Tym imieniem promieniami tkanym
lśniące liście leśne szeleściły
bzy majowe zroszone perliście
tym imieniem pachniały kochanym

A gdy niebo z wolna wieczórniało
gdy przez wyże wiała cisza polna
w ciepłym wiewie i jaskółczym świrze
w każdym drzewie to imię szumiało

W opalonym mgieł zmierzchowym dymie
coś rozwiało się obłokiem zwiewnym
smętkiem rzewnym duszę rozśpiewało
jakże było memu życiu na imię?

Julian Tuwim - (1894- 1953)






Osip Mandelsztam - Zbrodnia

"Zbrodnia"

Z drzazgą smolną, kopcącą się w ręce,
z sześciopalcą się witam sąsiadką;
- Jak mam leżeć w sosnowej trumience,
To już lepiej poznajmy się matko.

Matka zbrodnia spod wyra dobywa
Garnczek grzybków, podsuwa mi stołek.
Matka zbrodnia nalewa, skwapliwa,
Na dziecięcych podróbkach rosołek.

- Zechcę - mówi - dam jeszcze! - łaskawa
A mnie nie w smak, oblewam się potem...
Szmyrg za próg; ale gdzie tam!... Rękawa
Uczepiła się, wciąga z powrotem.

Wesz i mysz u niej. Cisza i głusza.
W pół alkierzyk tu ma, w pół więzienie.
- Dobra, dobra, poczciwaś ty dusza!
Ja też tak i też się nie zmienię.

Moskwa 4 kwietnia 1931

Osip Mandelsztam (1891-1938 Gułag)

Leopold Staff - Cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa

"Wysokie drzewa"

O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa,
W brązie zachodu kute wieczornym promieniem,
Nad wodą, co się pawich barw blaskiem rozlewa,
Pogłębiona odbitych konarów sklepieniem.

Zapach wody, zielony w cieniu, złoty w słońcu,
W bezwietrzu sennym ledwo miesza się, kołysze,
Gdy z łąk koniki polne w sierpniowym gorącu
Tysiącem srebrnych nożyc szybko strzygą ciszę.

Z wolna wszystko umilka, zapada w krąg głusza
I zmierzch ciemnością smukłe korony odziewa,
Z których widmami rośnie wyzwolona dusza...
O, cóż jest piękniejszego niż wysokie drzewa!


Znalezione obrazy dla zapytania Leopold Staff


Leopold Staff (1878- 1957)



Paul Eluard - Ona nie schodzi spod mych powiek jej włosy czuję w moich włosach

"Zakochana"

Ona nie schodzi spod mych powiek
Jej włosy czuję w moich włosach
Ona ma kształty moich dłoni
Ona ma barwę moich oczu
Ona w mym cieniu cala tonie
Jak kamień który wpadł w niebiosa

To ona mi nie daje zasnąć
Ma cały czas otwarte oczy
Ona na jawie śni tak jasno
Że słońca z blasku opromienia
Że muszę śmiać się płakać mówić
Choć nie mam nic do powiedzenia


Je t'aime

Je t'aime pour toutes les femmes que je n'ai pas connues
Je t'aime pour tous les temps ou je n'ai pas vecu
Pour l'odeur de grand large et l'odeur du pain chaud
Pour la neige qui fond pour les premieres  fleurs
Pour les animaux  purs que l'homme n'effraie pas
Je t'aime pour aimer
Je t'aime pour toutes les femmes que je n'aime pas





Paul Eluard (1895-1952)

- Mówię o tym co mi dopomaga żyć o tym co dobre -




Tadeusz Różewicz - Jak dobrze mogę zbierać jagody w lesie, myślałem nie ma lasu i jagód.

"Jak dobrze"

Jak dobrze Moge zbierac
jagody w lesie
myslalem
nie ma lasu i jagod.

Jak dobrze Moge lezec
w cieniu drzewa
myslalem drzewa
juz nie daja cienia.

Jak dobrze Jestem z toba
tak mi serce bije
myslalem czlowiek
nie ma serca. 



"Nie śmiem"

Spustoszony  przez śmiech i słowa
pobity przez małe uczucia i rzeczy
przez pół miłości i pół nienawiści
tam gdzie trzeba krzyczeć
mówię szeptem

Znacie ten głos
łamie się w suchej krtani jak trzcina
stare wiersze opadają ze mnie
o nowych nie śmiem jeszcze marzyć
o nowej poezji którą można przeczuć
w chwili szczęśliwej




"Wśród wielu zajęć"

Wśród wielu zajęć 
bardzo pilnych 
zapomniałem o tym 
że również trzeba 
umierać 

lekkomyślny 
zaniedbałem ten obowiązek 
lub wypełniałem go 
powierzchownie 

od jutra 
wszystko się zmieni 

zacznę umierać starannie 
mądrze optymistycznie 
bez straty czasu


Tadeusz Różewicz (1921-2014)