środa, 26 kwietnia 2017

Natan Tenenbaum - Każdy twój wyrok przyjmę twardy przed mocą Twoją się ukorzę

Natan Tenenbaum

MODLITWA O WSCHODZIE SŁOŃCA


Każdy Twój wyrok przyjmę twardy,
Przed mocą Twoją się ukorzę.
Ale chroń mnie Panie od pogardy,
Przed nienawiścią strzeż mnie Boże.
Wszak Tyś jest Niezmierzone Dobro
którego nie wyrażą słowa
Więc mnie od nienawiści obroń
i od pogardy mnie zachowaj.
Co postanowisz niech się ziści.
Niechaj się wola Twoja stanie
ale zbaw mnie, od nienawiści,
Ocal mnie od pogardy, Panie.


Znalezione obrazy dla zapytania natan tenenbaum


1940-2016

poniedziałek, 15 sierpnia 2016

Jules Supervelle - A w nas jest pustych równin okrucieństwo zimne, gdzie się kona z pragnienia u fałszywych źródeł...

Nocturne en plein jour


Quand dorment les soleils sous nos humbles manteaux
Dans l’univers obscur qui forme notre corps,
Les nerfs qui voient en nous ce que nos yeux ignorent
Nous précèdent au fond de notre chair plus lente,
Ils peuplent nos lointains de leurs herbes luisantes
Arrachant à la chair de tremblantes aurores.


C’est le monde où l’espace est fait de notre sang.
Des oiseaux teints de rouge et toujours renaissants
Ont du mal à voler près du coeur qui les mène
Et ne peuvent s’en éloigner qu’en périssant
Car c’est en nous que sont les plus cruelles plaines
Où l’on périt de soif près de fausses fontaines.

Et nous allons ainsi, parmi les autres hommes,
Les uns parlant parfois à l’oreille des autres.



 Jules Supervelle (ur 1884 Montevideo Urugwaj - zm 1960 Paryż)


Zobacz oryginalny obraz




 

środa, 4 listopada 2015

Adam Asnyk - Jednego serca! Tak mało mi trzeba.. a jednak widzę że żądam zbyt wiele.

"Jednego serca, tak mało, tak mało"

Jednego serca! tak mało, tak mało
Jednego serca trzeba mi na ziemi,
Co by przy moim miłością zadrżało,
A byłbym cichym pomiędzy cichemi.

Jednych ust trzeba, skąd bym wieczność całą
Pił napój szczęścia ustami moimi,
I oczy dwoje, gdzie bym patrzył śmiało,
Widząc się świętym pomiędzy świętymi!\

Jednego serca i rąk białych dwoje,
Co by mi oczy zasłoniły moje,
Bym zasnął słodko, marząc o aniele,
Który mnie niesie w objęciach do nieba.

Jednego serca! Tak mało mi trzeba ...

A jednak widzę, że żądam za wiele!

Z podróży Dunajcem

Już jasny księżyc na wodospadzie 
Haftuje srebrem strumienia bieg, 
I fala, co się do snu nie kładzie, 
Lekko potrąca o skalny bieg! 

Już ciemne lasy drzemią w oddali, 
Szemrząc modlitwy wieczornej chór; 
Dalekie echa głuchną na fali 
I we mgłach toną podnóża gór. 

Łódkę do drogi strumień kołysze 
I pianą rosi nadbrzeżne mchy - 
Płyńmy więc w ciemność i nocną ciszę, 
W krainę cudów, marzeń i mgły. 

Głowę swą oprzyj na mym ramieniu 
I do księżyca obróć swą twarz 
I oświecona w bladym promieniu 
O widmie szczęścia dumaj i marz! 

Ja będę śledził na twojej twarzy 
Przelotnych marzeń ruchomą nić 
I będę myślał: "Jak pięknie marzy..." 
I zwolna zacznę o tobie śnić. 

A tak cię sen mój sercem odmieni, 
Że mi wykwitniesz, jak biały kwiat, 
Pełen miesięcznych, drżących promieni, 
Rzucony ze mną w fantazji świat. 

I będę mniemał wtenczas wpółsenny, 
Że na twych marzeń tęczowym tle, 
Widzę uczucia odblask promienny 
Płynący ku mnie na srebrnej mgle... 

A kiedy jeszcze fala zdradziecka 
O kamień naszą potrąci łódź, 
To ty z przestrachem trwożnego dziecka 
Na mnie wzruszone spojrzenie rzuć! 

I do mnie bliżej pochyl się cała 
I ujmij silniej braterską dłoń, 
Ja będę myślał, żeś ty zadrżała 
W mojego serca spojrzawszy toń... 

A kiedy dalej wypłyniem zwolna 
Na wód leniwych spokojny szlak, 
Może pomyślę, żeś kochać zdolna 
I że mi łezkę rzucasz na znak! 

Więc płynąc znowu w girlandach piany, 
Co się roztrąca o progi skał, 
Wyszepnę przez sen, żem zakochany

I żem ci serce na wieki dał. 

Tak rozmarzeni oboje ciszą, 
Pijąc tęsknotę i nocny chłód, 
Wymienim słowa, które usłyszę 
Fale i duchy leniwych wód. 

I w księżycowych blasku promieni, 
Rwąc kwiaty marzeń na srebrnej mgle, 
Uwierzym, żeśmy sercem złączeni 
W pierwszej miłości rozkosznym śnie.

Lecz gdy przybijem wreszcie do brzegu, 
Rzucając miejsce czarownych scen, 
Wtenczas o dobrym myśląc noclegu, 
Poznamy wkrótce, że to był sen!


__________________________

Żyć to nie znaczy iść przez róże
sięgać po laury, zbierać oklaski
żyć to znaczy przetrwać wszystkie burze
i dotrzeć tam gdzie świecą ideałów blaski


Adam Asnyk - (1838 Kalisz - 1897 Kraków) - polski poeta i dramatopisarz, w czasie powstania styczniowego  członek Rządu Nardowego



czwartek, 29 października 2015

Juliusz Słowacki - Tam pójdę aż za ciemnych skał krawędzie, spójrzę w lecące po niebie łabędzie

"W Szwajcarii"

I

Odkąd zniknęła jak sen jaki złoty
usycham z żalu, omdlewam z tęsknoty
I nie wiem czemu ta dusza z popiołów
Nie wylatuje za nią do aniołów?
Czemu nie leci za niebieskie szranki,
Do tej zbawionej i do tej kochanki.

XXI

Skąd pierwsze gwiazdy na niebie zaświecą
Tam pójdę, aż za ciemnych skał krawędzie.
Spójrzę w lecące po niebie łabędzie
I tam polecę, gdzie one polecą.
Bo tu - i tam - za morzem - i wszędzie
Gdzie tylko poślę przed sobą myśl biedną
Zawsze mi smutno i wszędzie mi jedno:
I wszędzie mi źle i wiem, że źle będzie.
Więc już nie myślę teraz tylko o tem
Gdzie wybrać miejsce na smutek łaskawe
Miejsce gdzie żaden duch nie trąci lotem
O moje serce rozdarte i krwawe:
Miejsce, gdzie księżyc przyjdzie aż pod ławę,
Idąc po fali, zaszeleści złotem
I załaskocze tak duszę tajemnie
Że stęskni, ocknie się i wyjdzie ze mnie.

"Testament mój"

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień - z duchami -
A jak gdyby tu szczęście było - idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia; -
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył - siedziałem na maszcie,
A gdy tonął - z okrętem poszedłem pod wodę...

Ale kiedyś - o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny- przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą -
Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie...

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb - oraz własną biédę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,
Jeśli Bóg uwolni od męki - nie przyjdę...

Lecz zaklinam - niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!...

Co do mnie - ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
I zgodziłem się tu mieć - niepłakaną trumnę.

Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
Iść... taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionéj łodzi,
I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic... tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba - w aniołów przerobi.


"Rozłączenie"

Rozłączeni - lecz jedno o drugim pamięta;
Pomiędzy nami lata biały gołąb smutku
I nosi ciągłe wieści. - Wiem, kiedy w ogródku,
Wiem, kiedy płaczesz w cichej komnacie zamknięta.

Wiem, o jakiej godzinie wraca bolu fala,
Wiem, jaka ci rozmowa ludzi łzę wyciska.
Tyś mi widna jak gwiazda, co się tam zapala
I łzą różową leje, i skrą siną błyska.

A choć mi teraz ciebie oczyma nie dostać,
Znając twój dom - i drzewa ogrodu i kwiaty,
Wiem, gdzie malować myślą twe oczy i postać,
Między jakimi drzewy szukać białej szaty.

Ale ty próżno będziesz krajobrazy tworzyć,
Osrebrzać je księżycem - i promienić świtem.
Nie wiesz, że trzeba niebo zwalić, i położyć
Pod oknami, i nazwać jeziora błękitem.

Potem jezioro z niebem dzielić na połowę
W dzień zasłoną gór jasnych, w nocy skał szafirem;
Nie wiesz, jak włosem deszczu skałom wieńczyć głowę,
Jak je widzieć w księżycu odkreślone kirem.

Nie wiesz, nad jaką górą wschodzi ta perełka,
Którąm wybrał dla ciebie za gwiazdeczkę stróża.
Nie wiesz, że gdzieś daleko, aż u gór podnóża,
Za jeziorem - dojrzałem dwa z okien światełka.

Przywykłem do nich - kocham te gwiazdy jeziora,
Ciemne mgłą oddalenia, od gwiazd nieba krwawsze.
Dziś je widzę, widziałem zapalone wczora,
Zawsze mi świecą - smutno i blado - lecz zawsze...

A ty - wiecznie zagasłaś nad biednym tułaczem;
Lecz choć się - nigdy - nigdzie połączyć nie mamy,
Zamilkniemy na chwilę i znów się wołamy
Jak dwa smutne słowiki, co się wabią płaczem.


Nad jeziorem Leman, d. 20 lipca 1835 r.

Juliusz Słowacki - (1809 - 1849) - zmarł na gruźlicę, obok Mickiewicza uznawany za największego przedstawiciela polskiego romantyzmu


















Juliusz Słowacki 

Rainer Maria Rilke - Jak oślepiony stoję w mroku - już nie znajduje Ciebie wzrok mój.

(wiersz klasyka)

(wiersz klasyka

"Do Lou Andreas-Salome"

Jak oślepiony stoję w mroku - 
Już nie znajduje Ciebie wzrok mój - 
Ciężar zbłąkanych moich dni
Zasłoną tylko, za nią jesteś Ty.
Czyż nie podniesie się -
zdrętwiały czekam skrycie - 
owa zasłona, za którą żyje moje życie,
Najwyższe przykazanie, sama życia treść,
A oto teraz - moja śmierć.

Objęłaś mnie ramieniem, przecież nie na drwinę,

ale jak kształtująca dłoń, co muska glinę,
Dłoń, w której leży Stwórcy siła - 
Już postać jakąś ulepić marzyła,
Lecz wnet opadała ze znużeniem
i pozwoliła mi roztrzaskać się o ziemię.

Byłaś najbardziej macierzyńską z kobiet

I przyjacielem byłaś mi, niczym mężczyzna,
Kobietą, oczy wszystkich ciągnącą ku sobie,
I często dzieckiem bywałaś, dziś wyznam.
Najczulszą z istot, jakie napotkałem,
I jak stal twardą, gdyś walkę podjęła - 
Błogosławieństwem byłaś, wzniosłym ideałem,
i stałaś się przepaścią, która mnie pochłonęła.

"Każdemu daj śmierć jego własną Panie"  (urywek)


O Panie, własną śmierć każdemu daj,                                O Herr gib jedem seinen eigenen Tod
daj umieranie, które z życia płynie,                                   das Sterben, das aus jenem Leben geht      
gdzie miał swą miłość, swój ból i swój raj.                       darin er Liebe hatte, Sinn und Not

Bo my jesteśmy tylko liść, łupina.                                     Denn wir sind nur die Schale und das Blatt
A wielka Śmierć, co w każdym tkwi w głębinie,               Der grosse Tod, den jeder in sich hat
oto jest owoc, cel i praprzyczyna.                                      das ist die Frucht, um sich alles dreht 



"Zgaś moje oczy"
Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.

(wiersz klasyka)

"Świat był w twarzy ukochanej"

Świat był w twarzy ukochanej -
ale nagle wylał się, wypłynął:
świat jest z zewnątrz, świat nie do objęcia.

Czemu nie piłem, gdym podniósł do ust,
czemu nie piłem z pełnej lubej twarzy
świata, co bliski był, pachnący moim ustom?

Ach, piłem. Piłem nie do wyczerpania.
Lecz i mnie przepełnił nadmiar świata,
i gdy piłem, sam przebrałem miarę.


Sonet XXIX (Sonety do Orfeusza cz.II)

Przyjacielu wielu dali, milczący,
odczuj, jak twój oddech zwiększa przestrzeń.
Pod stropami posępnych dzwonnic
daj się dzwonić. To, co trawi cię jeszcze,

siłą swą przewyższa pożywienie,
Bądź w przemianie nieustannym mijaniem.
Czym jest twe bolesne doświadczenie?
Jeśli napój gorzkim, w wino się zamień.

Na rozstaju zmysłów bądź w godzinę
nocy tej z nadmiaru czarnoksięstwem,
sensem jej niezwykłego spotkania.

I gdy pamięć ziemska cię wygania,
do milczącej ziemi powiedz: Płynę.
Do śpieszącej wody powiedz: Jestem.


---------

Czujesz, jak trudno odnaleźć drogę
Od jednego istnienia do drugiego?
Oto słońca były jako pieśni…
I nagle góry stoją zasłuchane,
A tyś samotny został ze swym lękiem.

---------------------

Wszystkie istnienia jedną przeniknięte przestrzenią:
świata wewnętrzną przestrzenią. Ptaków cichy sznur,
przelatuje na wskroś. A ja , który pragnę róść,
spoglądam na świat i we mnie rośnie drzewo.

--------------------------------

Uczę się patrzeć. Nie wiem , dlaczego wszystko głębiej wchodzi we mnie,
a nie zatrzymuje się w tym miejscu, gdzie się dawniej zawsze kończyło.
Posiadam wnętrze, o którym nie wiedziałem. Wszystko tam teraz wchodzi. 
Nie wiem co się tam dzieje.

Umieć milczeć to prawie tyle, co zachować siebie na własność.

(..) Gdyby dzieciństwo było, ale jest jak pogrzebane...

(...) Inni jednak są samotnikami z charakteru
i nie zostali stworzeni do życia we wspólnocie.

Każdy związek kryje w sobie zagrożenie i wrogość, 

Każda miłość wymaga zbyt wielkich trudów, to ciężar ponad siły,
 tylko w miłości do Boga odnajdujemy lekkość i wytchnienie.

Kochać to najtrudniejsze z zadań człowieka (..) najtrudniejszy jego egzamin.

Kto mówi o zwycięstwie. Przetrwanie jest wszystkim!

Lecz ja odtąd już w nią nie wierzyłem więcej.
Byłem jak oślepiony, byłem zgorzkniały, bezsilny,
pełen nienawistnych myśli, dzień po dniu dręczony lękiem (..)
Kiedyś mnie przedtem pytała o  przyszłość moją,
całą noc leżałem bezsenny, bezradny,
pogrążony w ponurych myślach (..)

(..)  A kiedy szukam ludzi, nie mogę nic poradzić
 i nie rozumieją moich myśli. 

Wielka jest śmierć, jesteśmy w jej mocy z uśmiechem na ustach.

Wraz z zespoleniem dwojga kochających się ludzi
nic nie staje się wspólne, wzrasta samotność.
(..) Współistnienie dwojga ludzi to rzecz niemożliwa 
i tam gdzie się mimo to wydaje pojawiać, stanowi ograniczenie,
które obrabowuje jedną lub obydwie strony z pełni ich swobody.

Rainer Maria Rilke (1875 Praga (Austro-Węgry) - 1926 sanatorium Valomont Szwajcaria- zmarł na białaczkę) - austriacki poeta, reprezentant liryki symbolicznej, prekursor egzystencjonalizmu.














środa, 28 października 2015

Stanisław Grochowiak - Uchwycę kawał ściany, przełamię płat ceglany, mój opłatek wolność.

"Kroki"

Nad sklepieniem mej celi
idą ludzie, weseli,
do domów, rodzin, matek.

Niosą serca wzruszone,
oczy szczęściem zamglone,
będę łamać opłatek.

A ja tutaj sam jeden
opłakuję swą biedę
głodu i samotności.

Uchwycę kawał ściany,
przełamię płat ceglany,
mój opłatek wolnośc


"Jak mały jest człowiek bez Boga"

Jak mały jest człowiek bez Boga
Dawniej
Choć cały w jego płaskim cieniu 
Tańczył
Jak mały jest człowiek bez Boga
Dzisiaj
Choć cały w słońcu powietrzu i chmurach
Kuleje
W kościele
Do dzisiaj
Przychodzę
I siadam
Za stary na bajki 
Za głupi na śmierć 

"Biedne"

Leżała radość
Szli ludzie i przeszli
Leżała radość
Za wcześnie

Za wcześnie pannie która była ładna
Za późno chłopcu który był po wszystkim
A obok czasu
Tych zafrasowanych
Którzy są po to
By zacieniać ściany

Leżała radość
Szli ludzie i przeszli
Ujrzała radość
Zniszczone podeszwy

"Czyści" 

Wolę brzydotę
Jest bliżej krwiobiegu
Słów gdy prześwietlać
Je i udręczać
Ona ukleja najbogatsze formy
Ratuje kopciem
Ściany kostnicowe
W zziębłość posagów
Wkłada zapach mysi
Są bo na świecie ludzie
tak wymyci
Ze gdy przechodzą
Nawet pies nie warknie
Choć ani święci
A n i są też cisi

Stanisław Grochowiak (1934-1976) polski poeta reprezentujący nurt turpistyczny (łać. brzydki)

wtorek, 27 października 2015

Petrarca Francesco - a myśl łamie palce w gniewie i w płaczu i człowiek się zżera żyjąc w cierpieniu


"Los, myśl, uczucia miłosne, najsłodsze"


Los, myśl, uczucia miłosne, najsłodsze,
Strwożone o mnie, w czas przeszły wpatrzone,
Tak mnie wciąż męczą, że czasem zazdroszczę
Tym, którzy przeszli już na drugą stronę.

Miłość mi serce topi, los odziera
Z wszelkiej pociechy, a myśl łamie palce
w gniewie i w płaczu i człowiek się zżera
Żyjąc w cierpieniu, w nieustannej walce.


Boję się, że już dni dobre nie wrócą,
Na miejscu złego gorszy wiatr zawieje;
Mam drogę życia o połowę krótszą.

Słowa pociechy są kruche i kłamią.
Widzę, że z rąk mi ulata nadzieja,
A wszystkie myśli moje wpół się łamią. 



Petrarca Francesco -  (1304 Arezzo -1374 Arqua) jeden z pierwszych renesansowych poetów pochodz z Italii